Art of True Living← Blog
Refleksje29 czerwca 2026

Tworzyć nie po to, by być potrzebną

O wolności tworzenia, prawdzie i wartości, która nie potrzebuje uzasadnienia.

Tworzyć nie po to, by być potrzebną - dłoń pisząca w dzienniku przy oknie

Ostatnio usiadłam do napisania kolejnego tekstu.

Przez chwilę patrzyłam na pustą kartkę i zamiast zapytać siebie:

„Co jest we mnie dziś żywe?”

pomyślałam:

„Co będzie przydatne dla innych?”

Na pierwszy rzut oka nie ma w tym pytaniu nic złego. Przecież chcemy tworzyć rzeczy wartościowe. Chcemy, żeby nasze teksty, obrazy czy muzyka wnosiły coś do życia innych ludzi. Żeby pomagały, poruszały, zostawiały po sobie coś dobrego.

A jednak poczułam, że dla mnie te dwa pytania prowadzą do zupełnie innych miejsc.

Pierwsze kieruje mnie do środka. Do tego, co naprawdę czuję, o czym myślę i co domaga się wyrażenia.

Drugie natychmiast przenosi moją uwagę na zewnątrz. Zaczynam zastanawiać się, czy to, co chcę stworzyć, będzie wystarczająco ciekawe, mądre i potrzebne.

I zanim napiszę pierwsze zdanie, już próbuję przewidzieć, jak zostanie odebrane.

Znam ten mechanizm bardzo dobrze.

Przez wiele lat pracowałam w świecie, w którym wartość mierzyło się tym, co wnosisz, jakie problemy rozwiązujesz, jakie efekty przynosi Twoja praca i na ile można na Tobie polegać.

To podejście wiele mnie nauczyło. Dzięki niemu potrafię działać, organizować, doprowadzać pomysły do końca i brać za nie odpowiedzialność. Bardzo to w sobie cenię.

Zauważyłam jednak, że niepostrzeżenie zaczęłam przenosić ten sposób myślenia również do twórczości.

Zanim pozwoliłam sobie coś napisać, już oceniałam, czy tekst będzie wystarczająco wartościowy.

Czy komuś pomoże?

Czy wniesie coś nowego?

Czy w ogóle jest potrzebny?

Jakby sama potrzeba stworzenia czegoś nie była wystarczającym powodem.

Nie wszystko musi rozwiązywać problem, żeby mieć znaczenie.

A przecież najbardziej poruszające książki, jakie przeczytałam, nie dawały mi gotowych odpowiedzi. Najpiękniejsza muzyka nie rozwiązywała moich problemów. Obrazy, do których wracam po latach, nie próbowały mnie niczego nauczyć.

A jednak wszystkie coś we mnie poruszyły.

Niektóre pozwoliły mi poczuć coś, czego wcześniej nie potrafiłam nazwać. Inne zostały ze mną na długo, choć nie umiałabym powiedzieć, do czego właściwie były mi „przydatne”.

Może właśnie na tym polega ich wartość.

Muzyka może po prostu wywołać wzruszenie.

Obraz może sprawić, że zatrzymamy się na chwilę.

Tekst może nie dać żadnej odpowiedzi, a mimo to pozostawić nas z pytaniem, którego wcześniej sobie nie zadawaliśmy.

Rozmowa może niczego nie naprawić, ale sprawić, że poczujemy się mniej same.

Lubię tworzyć, ponieważ w procesie tworzenia czuję, że żyję. To właśnie wtedy jestem najbliżej siebie i najłatwiej docieram do tego, co naprawdę chcę powiedzieć.

I paradoksalnie zauważam, że kiedy zaczynam właśnie od tego miejsca, moje teksty często okazują się ważne również dla innych.

Nie dlatego, że zaplanowałam ich użyteczność.

Po prostu to, co jest prawdziwe dla jednej osoby, czasem porusza coś prawdziwego również w drugiej.

Lubię tworzyć, ponieważ w procesie tworzenia czuję, że żyję.

Myślę jednak, że moje pytanie: „Czy to będzie przydatne?” nie dotyczy wyłącznie tworzenia.

Przez dużą część życia bycie potrzebną dawało mi poczucie wartości. Pomagałam, rozwiązywałam problemy, brałam odpowiedzialność i potrafiłam sobie poradzić. To były naprawdę ważne i dobre części mnie.

Problem pojawiał się dopiero wtedy, gdy zaczynałam wierzyć, że właśnie dzięki nim zasługuję na swoje miejsce, a moja wartość zależy od tego, ile wnoszę w życie innych ludzi.

Może dlatego tak trudno jest czasami stworzyć coś tylko dlatego, że mamy na to ochotę. Zrobić coś, co nie prowadzi do konkretnego rezultatu, nikogo nie ratuje i nie ma jasno określonego celu.

Po prostu daje nam radość.

Nie chcę już zaczynać tworzenia od pytania, czy to, co powstanie, będzie wystarczająco przydatne.

Oczywiście nadal zależy mi na tym, żeby moje teksty miały wartość dla innych. Zaczynam jednak rozumieć, że nie muszę tej wartości projektować od pierwszego zdania.

Mogę najpierw sprawdzić, co naprawdę chcę powiedzieć, co mnie porusza lub co domaga się zapisania, nawet jeśli jeszcze nie wiem po co.

Być może nie wszystko, co tworzymy, musi być odpowiedzią na czyjąś potrzebę.

Czasami może być po prostu prawdziwe.

I na początek to wystarczy;)