Puzzle

Dziś pracowałam nad stroną Art of True Living. W pewnym momencie zatrzymałam się i przez chwilę po prostu na nią patrzyłam.
Nie jest jeszcze skończona. Wciąż brakuje na niej wielu tekstów, obrazów, dźwięków i historii, które chciałabym tam umieścić. A jednak poczułam wzruszenie.
Nagle zobaczyłam, że powstaje coś naprawdę mojego. Nie projekt wymyślony po to, żeby zmieścił się w jakiejś kategorii, lecz przestrzeń, w której zaczynają spotykać się różne części mojego życia.
Przez wiele lat wydawało mi się, że moim problemem jest to, że interesuje mnie zbyt wiele rzeczy. Miałam za dużo pomysłów, zainteresowań, talentów i dróg, którymi chciałam pójść. Kończyłam kolejne kursy, zdobywałam nowe doświadczenia, tworzyłam, podróżowałam, pracowałam z ludźmi, pisałam i szukałam odpowiedzi na pytanie:
„„Co właściwie jest moją drogą?””
Patrzyłam na innych i wydawało mi się, że oni wiedzą. Mieli swoją specjalizację, określoną niszę i jedno zdanie, którym potrafili opisać to, czym się zajmują.
Ja takiego zdania nie miałam.
Długo sądziłam, że świadczy to o moim rozproszeniu. Że w końcu powinnam coś wybrać, z czegoś zrezygnować i skupić się na jednej rzeczy. Być może wtedy wszystko stałoby się prostsze - również dla innych, którzy próbowali zrozumieć, czym właściwie się zajmuję.
Dziś przyszło mi do głowy, że być może przez cały ten czas patrzyłam na siebie w niewłaściwy sposób.
Problem nie polegał na tym, że miałam zbyt wiele puzzli. Polegał na tym, że próbowałam oceniać każdy z nich osobno i nie widziałam jeszcze obrazu, który razem tworzą.
Przypomniało mi się zdanie, które bardzo mnie poruszyło:
„„Nie odkryłaś nowego talentu. Odkryłaś sens tego, co już masz.””
Nic nowego się przecież nie wydarzyło. Nie skończyłam kolejnego kursu, nie zdobyłam nowych kompetencji ani nie znalazłam wreszcie tej jednej, właściwej niszy. Po prostu po raz pierwszy spojrzałam na wszystko razem.
Zobaczyłam, że sztuka nie jest dodatkiem, muzyka nie jest tylko hobby, podróże nie są przypadkiem, a pisanie i Kobieta Suwerenna nie należą do dwóch różnych światów. Każda z tych rzeczy wyrasta z tego samego miejsca - z mojego sposobu patrzenia na życie i z pytań, które towarzyszą mi od lat.
Jak żyć w zgodzie ze sobą?
Jak usłyszeć własny głos pośród tylu przekonań o tym, kim powinnyśmy być?
Jak połączyć to, co twórcze i intuicyjne, z tym, co konkretne, odpowiedzialne i osadzone w codziennym życiu?
Kiedy zaczęłam patrzeć na te wszystkie części z tej perspektywy, poczułam ulgę. Nie dlatego, że znalazłam wreszcie jedną odpowiedź na pytanie, kim jestem, ale dlatego, że przestałam jej od siebie wymagać.
Nie muszę wybierać między coachką a artystką, twórczością a pracą z ludźmi, światem wewnętrznym a codziennością. Nie muszę odrzucać jednej części siebie po to, żeby inna stała się bardziej zrozumiała.
Patrząc dziś na Art of True Living, nie widzę już tylko strony internetowej. Widzę miejsce, w którym spotykają się drogi przez lata uznawane przeze mnie za oddzielne. Dopiero teraz zaczynam rozumieć, że żadna z nich nie była przypadkowa i żadna nie prowadziła mnie w inną stronę.
„„Być może życie w zgodzie ze sobą nie zaczyna się od znalezienia jednej odpowiedzi na pytanie, kim jestem. Być może zaczyna się wtedy, gdy przestaję odrzucać te części siebie, które nie pasują do wybranej definicji, i pozwalam im wreszcie ułożyć się w jeden obraz.””
Nie dlatego, że wszystkie puzzle nagle stały się do siebie podobne.
Dlatego, że w końcu zobaczyłam, do jakiego obrazu należą.
❤