Kim bylibyśmy, gdybyśmy nigdy nie musieli podejmować decyzji?

Przez długi czas wydawało mi się, że podejmowanie decyzji jest trudne przede wszystkim dlatego, że boimy się popełnić błąd.
Dziś myślę, że to tylko część prawdy.
Być może czasami jeszcze bardziej boimy się tego, co własna decyzja może nam pokazać o nas samych.
Przez lata lubiłam myśleć o sobie jako o osobie łagodnej, sprawiedliwej i uczciwej.
Takiej, która bierze pod uwagę potrzeby innych.
Nie ma nic złego w tym, że chcemy widzieć w sobie te cechy i żyć zgodnie z nimi.
Trudność zaczyna się wtedy, gdy ochrona tego obrazu staje się ważniejsza niż uczciwe uczestniczenie we własnym życiu.
Pamiętam wiele sytuacji, w których czułam ulgę, gdy decyzję podejmował ktoś inny.
Nie dlatego, że nie miałam własnego zdania.
Miałam.
Dopóki jednak wybór należał do kogoś innego, nie musiałam brać pełnej odpowiedzialności za jego konsekwencje.
Jeśli wszystko kończyło się dobrze, mogłam cieszyć się razem z innymi.
Jeśli nie, mogłam pomyśleć:
„To nie była moja decyzja.”
Przez długi czas wydawało mi się, że w ten sposób chronię siebie przed skutkami niewłaściwego wyboru.
Dziś widzę, że chroniłam także — a może przede wszystkim — wyobrażenie o sobie.
Każdy z nas tworzy jakąś opowieść o tym, kim jest.
Dzięki niej łatwiej nam zachować poczucie ciągłości i rozumieć własne postępowanie.
Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy bronić tej opowieści nawet przed doświadczeniami, które mogłyby ją podważyć.
Dopóki nie podejmujemy decyzji, możemy wyobrażać sobie, jak postąpilibyśmy w danej sytuacji.
W tej wyobrażonej wersji bywamy odważniejsi.
Mądrzejsi.
Bardziej sprawiedliwi.
Bardziej empatyczni.
Zawsze znajdujemy właściwe słowa.
Nikogo nie zawodzimy.
I nigdy nie musimy powiedzieć:
„Pomyliłam się.”
To bezpieczne miejsce, ponieważ nic nie wystawia naszego obrazu siebie na próbę.
Właśnie dlatego tak trudno je opuścić.
Coraz częściej myślę, że nosimy w sobie dwie wersje siebie.
Jedna istnieje w wyobraźni.
Wie, co należałoby zrobić, ponieważ nie musi mierzyć się z niepewnością, ograniczeniami ani konsekwencjami prawdziwego wyboru.
Druga żyje naprawdę.
Podejmuje decyzje, nie mając pewności.
Czasami wybiera dobrze.
Czasami popełnia błąd.
Przeprasza.
Wyciąga wnioski.
Próbuje ponownie.
I tylko ta druga może się naprawdę rozwijać.
Być może dlatego tak łatwo oddajemy innym prawo do decydowania o naszym życiu.
Nie tylko dlatego, że obawiamy się błędu.
Również dlatego, że każda samodzielna decyzja konfrontuje nasze wyobrażenia z tym, jak naprawdę postępujemy.
Nie możemy już mówić: „Ja na pewno zrobiłabym to lepiej.”
Możemy jedynie zobaczyć, co zrobiłyśmy albo zrobiliśmy, kiedy wybór rzeczywiście należał do nas.
A to bywa niewygodne.
Najtrudniejsze nie zawsze jest samo przyznanie się do błędu.
Czasami trudniejsze okazuje się pożegnanie z wyobrażeniem o sobie, które ten błąd podważył.
Jeśli przez całe życie wierzyłam, że zawsze postępuję sprawiedliwie, sytuacja, w której dostrzegam własną niesprawiedliwość, może stać się czymś więcej niż trudnym doświadczeniem.
Może zachwiać moim dotychczasowym rozumieniem siebie.
Nic dziwnego, że próbujemy unikać takich konfrontacji.
Nie dlatego, że jesteśmy źli.
Raczej dlatego, że przez lata nauczyliśmy się chronić spójny i bezpieczny obraz siebie.
Dla mnie było to jedno z trudniejszych odkryć.
Zobaczyłam, że przez wiele lat bardziej chroniłam wyobrażenie o sobie niż własne prawo do świadomego uczestniczenia w swoim życiu.
Dopiero z czasem zrozumiałam, że największą zmianą nie było to, że zaczęłam podejmować lepsze decyzje.
Największą zmianą było to, że przestałam potrzebować chronić obraz siebie.
Nie chciałam być tą, która zawiedzie, podejmie niewłaściwą decyzję.
Tą, która będzie musiała powiedzieć: „Pomyliłam się.”
Dziś myślę, że właśnie tutaj zaczyna się dorosłość.
Nie wtedy, gdy przestajemy popełniać błędy.
Ale wtedy, gdy potrafimy przyjąć, że żadna decyzja nie da nam całkowitej pewności, a my nie zawsze okażemy się tak mądrzy, odważni czy sprawiedliwi, jak chcielibyśmy o sobie myśleć.
Podejmując decyzje, tracimy możliwość zachowania nieskazitelnego obrazu siebie.
Zyskujemy jednak coś znacznie ważniejszego.
Możliwość poznania siebie nie tylko poprzez wyobrażenia, ale poprzez sposób, w jaki naprawdę żyjemy.
Kim więc bylibyśmy, gdybyśmy nigdy nie musieli podejmować decyzji?
Być może moglibyśmy pozostać dokładnie tacy, za jakich chcemy się uważać.
Tylko że nigdy nie dowiedzielibyśmy się, kim jesteśmy naprawdę.
🌿