Jeśli nadal szukasz

Ostatnio często myślę o "małej" Justynie.
O nastolatce, która chciała iść do liceum plastycznego i miała już przygotowaną teczkę oraz o dziewczynce, która marzyła o śpiewaniu i była przekonana, że pewnego dnia wyjedzie do Warszawy, żeby zostać piosenkarką :)
Mam wrażenie, że ona wiedziała o sobie coś, o czym później na wiele lat zapomniałam.
Nie zastanawiała się, czy jej marzenia są rozsądne. Nie analizowała rynku, nie szukała niszy ani nie próbowała dopasować się do tego, czego oczekiwał od niej świat. Po prostu czuła, co ją woła.
Później pojawili się dorośli - rodzice, nauczyciele i ludzie, którzy z własnej perspektywy chcieli dla niej dobrze. Przekonywali, że powinna wybrać bezpieczniejszą, bardziej rozsądną drogę.
Więc wybrałam.
Moje życie potoczyło się inaczej, niż wyobrażałam je sobie jako dziewczynka. Zamiast szkoły artystycznej i muzyki pojawił się świat biznesu. Przez lata uczyłam się w nim odpowiedzialności, podejmowania decyzji, zarządzania projektami i przekuwania pomysłów w rzeczywistość. Potrafiłam działać i odnosiłam sukcesy, ale gdzieś pod tym wszystkim wciąż odczuwałam tęsknotę za światem, który uważałam za bardziej swój.
Patrzyłam na ludzi mających jasno określoną drogę, jedną specjalizację i gotową odpowiedź na pytanie: „Kim jestem?”. Trochę im zazdrościłam, bo ja miałam wiele zainteresowań i jeszcze więcej pytań.
Szukałam więc siebie na różne sposoby. Uczyłam się, próbowałam, zmieniałam kierunki i zaczynałam od nowa. Długo wydawało mi się, że świadczy to o moim braku konsekwencji. Sądziłam, że gdybym potrafiła wybrać jedną drogę i pozostać jej wierna, moje życie byłoby prostsze. Przynajmniej łatwiej byłoby je wytłumaczyć sobie i innym.
Dziś patrzę na to inaczej.
Nie dlatego, że znalazłam wszystkie odpowiedzi. Mam ich chyba mniej niż kiedyś. Jest jednak we mnie więcej zaufania do tego, że nie wszystko muszę rozumieć od razu.
Czasami zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie, gdybym poszła wtedy do liceum plastycznego, studiowała sztukę i od początku zajmowała się tym, co kochałam. Być może byłabym dzisiaj w zupełnie innym miejscu. A może, choć inną drogą, dotarłabym do podobnych pytań.
Nie wiem.
I po raz pierwszy nie czuję, że muszę to wiedzieć.
Kiedy patrzę wstecz, widzę, że nawet te drogi, które przez lata uważałam za odejście od siebie, stały się częścią tego, kim jestem. Dały mi doświadczenie, nauczyły odpowiedzialności, współpracy z ludźmi i zamieniania pomysłów w konkretne działania. Pozwoliły mi zbudować niezależność, dzięki której dziś mogę tworzyć na własnych zasadach.
Nie oznacza to, że wszystko musiało wydarzyć się dokładnie tak, jak się wydarzyło. Nie wiem, czy istniała jedna właściwa droga. Przestałam jednak oceniać swoje życie wyłącznie przez pryzmat tego, czego wtedy nie wybrałam.
Zamiast pytać, kim mogłabym być, gdybym kiedyś podjęła inne decyzje, coraz częściej zadaję sobie inne pytanie:
„Co próbowało mnie odnaleźć przez całe życie?”
Bo są takie rzeczy, które nie odpuszczają.
Wracają, choć czasem przez lata próbujemy znaleźć dla siebie zupełnie inne miejsce. Pojawiają się w różnych formach - w tęsknocie, zachwycie, pomysłach, których nie realizujemy, albo w zazdrości wobec ludzi, którzy pozwolili sobie żyć bliżej tego, czego sami pragniemy.
Nie zawsze od razu rozumiemy, dlaczego niektóre pragnienia są tak uporczywe. Czasami łatwiej uznać je za nierealne, niepraktyczne albo niepasujące do życia, które już zbudowaliśmy.
Tak było u mnie ze sztuką, muzyką i tworzeniem.
Nigdy naprawdę nie zniknęły. Przewijały się przez moje życie w różnych postaciach, nawet wtedy, gdy nie dawałam im wiele miejsca. Długo traktowałam je jak coś dodatkowego - przyjemność, hobby, świat, do którego mogę na chwilę zajrzeć, kiedy wykonam już wszystkie ważniejsze obowiązki.
Dopiero z czasem zrozumiałam, że one nie próbują odciągnąć mnie od mojego życia. Próbują znaleźć w nim swoje miejsce.
Dlatego, jeśli nadal szukasz i masz poczucie, że jeszcze nie znalazłaś swojej drogi, być może nie potrzebujesz kolejnej odpowiedzi na pytanie, kim powinnaś zostać.
Może warto zapytać, co powraca do Ciebie od lat.
Co porusza Cię niezależnie od tego, ile czasu mija?
Czego próbowałaś się pozbyć, ponieważ nie pasowało do Twojego wyobrażenia o rozsądnym życiu?
Nie wszystko musi mieć sens od razu. Niektóre odpowiedzi potrzebują czasu, a znaczenie pewnych doświadczeń widzimy dopiero wtedy, gdy przestajemy patrzeć na nie jak na niepowiązane ze sobą fragmenty.
Być może nie jesteś zagubiona.
Być może po prostu znajdujesz się w miejscu, z którego nie widać jeszcze całego krajobrazu.
A jeśli coś przez lata do Ciebie wraca - pragnienie, obraz, pomysł albo część Ciebie, dla której wciąż nie znajdujesz miejsca - nie musisz od razu wiedzieć, dokąd Cię zaprowadzi.
Może na początek wystarczy przestać udawać, że tego nie słyszysz. ❤
❤